Ziołowy Zakątek

Jakiś tydzień temu marudziłam mojemu A., że straszliwie już tęsknię za wiosną. A. pocieszał mnie, że podobno nie będzie już nawrotu zimy i w ogóle to już z górki. Następnego ranka przywitał mnie śnieg wszędzie i informacja o mrozie za oknem. No cóż. Nie zabiło to bynajmniej mojej tęsknoty za ciepłem, zielenią i długimi dniami,… Czytaj dalej Ziołowy Zakątek

Reklamy

W drodze

Tak się jakoś złożyło, że parę razy ostatnio miałam okazję wracać z innych miast wieczorami, wyłaniającą się z mroku szosą, pomiędzy sylwetami drzew na tle ciemniejącego nieba... Przypomniało mi to jedno ze stałych towarzyszących mi od dawna wyobrażeń, które bardzo lubię i pielęgnuję, mimo że zdaję sobie sprawę, jak mocno oderwane jest od rzeczywistości. Nie… Czytaj dalej W drodze

Ogarnąć mózg, kiedy wszystko stresuje.

Skończyły się upały, skończył się mój buntowniczy nastrój. Wstępnie jesienne chłody wpadają na próbę przez okno, a bunt jakoś słabo wygląda w najgrubszej bluzie z uszami, puchatym kocyku i z kubkiem gorącej czekolady. Nawet jeśli to kubek z Kylo Renem (taki dostałam. Dlaczego akurat z Kylo? Who knows). Wiecie, że szkic tego wpisu urodził się… Czytaj dalej Ogarnąć mózg, kiedy wszystko stresuje.

Upał

Mam okna na rozpalone bloki i wielką połać nieba. Teraz - też na niecałą połowę księżyca. Mam spadzisty sufit nagrzewany ostatnio codziennie do szaleństwa, więc w pokoju funkcjonuję znacząco spowalniając każdy ruch. Z trudem łykam gorącą kawę rano. Nie piszę. Nie piszę, bo może za dużo się naczytałam, namyślałam, jak to powinno wyglądać. Plan, wszystko ładnie… Czytaj dalej Upał

Pozwól mi oprzeć się mocniej.

Opowiem Wam dziś o tym, jak sama zastawiłam na siebie pułapkę i jak ochoczo w nią wskoczyłam. Właściwie - jak z uporem maniaka zastawiałam ją kilkukrotnie i za każdym razem była tak samo skuteczna. Skrzętnie korzystałam z okazji, żeby się w nią rzucić i poharatać. Nigdy nie byłam szczególnie pewna siebie. Jestem w stanie to względnie sprawnie… Czytaj dalej Pozwól mi oprzeć się mocniej.

Trzeba być silnym, by być słabym.

Może jest piątkowy wieczór, a ja siedzę sama w domu, pod kołdrą, z czekoladą, herbatą i w dresach, ale przynajmniej w dresach połyskujących srebrnymi niteczkami. Taka ze mnie królowa życia, a jeszcze w dodatku chcę się krótko powymądrzać. Niby mnie nie ma, ale całkiem po cichu czytam sobie trochę znane, trochę nieznane (mi) blogi. Trochę… Czytaj dalej Trzeba być silnym, by być słabym.

Bałkany w telegraficznym skrócie

Nic nie pisałam o tych planach, bojąc się zapeszyć. To miała być wycieczka, o której myślałam od kilku lat, ale ciągle coś stawało na drodze, tym bardziej więc nie mogłam pisać mając dłonie zajęte trzymaniem kciuków, żeby się udało. I tym bardziej rosło mi ciśnienie, kiedy sam wyjazd był przekładany na kolejny dzień. Koniec końców -… Czytaj dalej Bałkany w telegraficznym skrócie

Inne pieśni

Właściwie powinniśmy już jechać przez Polskę ku południu, ale w związku z tym, że K. nadal poszukuje jakiegoś arcyważnego przedmiotu do zabrania mam chwilę, żeby podzielić się jedną z najlepszych książek, jakie czytałam! Naprawdę, umarłam w środku z zachwytu, dlatego też ciężko mi się powstrzymać i może trochę będzie chaotycznie, na skróty, bo w półbiegu, ale… Czytaj dalej Inne pieśni

Dlaczego warto pojechać samemu nad morze w pochmurny dzień (nawet, jeśli zmarzniesz*)?

* - ale tylko trochę Muszę się pochwalić, jakie mam szczęście - z rodzinnego domu mam nad morze mniej więcej godzinę jazdy. No dobrze, bardziej Zatokę, niż morze, ale uznaję, że jeśli brzegu nie widać, to się liczy. Jadąc więc na weekend do domu (a nie robię tego jakoś szczególnie często, bo to jednak kawał drogi) zaplanowałam… Czytaj dalej Dlaczego warto pojechać samemu nad morze w pochmurny dzień (nawet, jeśli zmarzniesz*)?