Sztuczne też jest fajne.

Kto nie wspinał się w skałach, ten nie zna życia. Takie hasło usłyszysz od 90% napotkanych na ścianie osobników, i jest w tym trochę prawdy. Wspinanie w skałach jest szczególnym doświadczeniem, spotęgowanym przez rzeczywistą wysokość i szczyptę ryzyka. Ja jestem jednak z natury - nomen omen - strasznie przekornym człowiekiem, więc też nie zgodzam się… Continue reading Sztuczne też jest fajne.

Reklamy

O czym mówię, kiedy mówię o wspinaniu.

Niestety - każda grupa, w której spędzam jakiś dłuższy czas, zostaje prędzej czy później (najczęściej prędzej) uraczona informacją, że się wspinam i że wspinanie jest super. Trochę tak, jak z weganami, studentami prawa i świeżo przekonanymi buddystami - tak mnie to cieszy, że sypię wspinaczkowymi serduszkami jak wystrzałowe konfetti. W każdym razie wtedy na ogół następuje… Continue reading O czym mówię, kiedy mówię o wspinaniu.

Body positive – robisz to dobrze?

Co to właściwie znaczy? body positivity - accepting your body as it is and attempting to make everyone else feel comfortable in their own skin as well (za Urban Dictionary) Mam wrażenie, że druga część tej definicji często gubi się gdzieś po drodze tym, którzy chcieliby za owych 'ciałopozytywnych' uchodzić. Problem z akceptacją swojego wyglądu… Continue reading Body positive – robisz to dobrze?

wyjazdy na odludzie i sensowne odżywianie

Wewnętrznie jestem człowiekiem lasu (a przynajmniej dziewczęciem z liściem). Mimo mieszkania w sporym mieście wolny czas wolę spędzać wśród natury i w mało inwazyjnym towarzystwie, nie potykająć się o ludzi na każdym kroku. I tak sobie myślę, że zupełnie nie jestem w tym wyjątkiem. W związku z tym sporo wyjazdów, które wybieram, nie polega na… Continue reading wyjazdy na odludzie i sensowne odżywianie

3 z 24 – styczniowe lektury

Dobra, wróciłam, do domu i internetu, po drodze tocząc bój ze zbuntowanymi mięśniami karku i barku. Katastrofa została zażegnana, ruchomość odzyskana, mogę pisać rzeczy, które pisać zamierzałam. Dzisiaj więc wrzucam pierwszą miesięczną porcję książek. Tak, pełen klasyk - ba, przeczytałam nawet niedawno, że temat przewałkowany wszędzie i nudny, aż wstyd. Ale tak po prawdzie -… Continue reading 3 z 24 – styczniowe lektury