Gryzienie orzechów, część pierwsza

Opowiem Wam historię. Jakiś czas temu zdarzyło mi się uczestniczyć w warsztatach, których temat odpowiadał temu, czym (prawdopodobnie... ale to historia na inny raz) chciałabym się zawodowo zajmować. W trakcie okazało się, że nie do końca były one tym, czego się spodziewałam - w kwestii formy, prowadzenia, tematyki. W dobrej wierze jednak, nie chcąc poddawać… Continue reading Gryzienie orzechów, część pierwsza

Nieplanowany wpis o głupim planie

Wcale nie zamierzałam pisać takich rzeczy, a w każdym razie nie teraz, ale po dzisiejszym fatalnym treningu muszę się wyżalić. Wymyślony przeze mnie ostatni plan treningowy okazał się szklaną pułapką. Mając na uwadze, że w maju chciałam pobiec (pobiec? przetaplać w błocie!) Runmageddon, założyłam, że w sumie mogę trochę odłożyć wspinanie, a dorzucić treningu stricte… Continue reading Nieplanowany wpis o głupim planie

marcowo

Cięższy okazał się ten tydzień, niż miał, zero treningu, zero lasu. Udało mi się przynajmniej zrobić planowany marcowy kalendarz i owym kalendarzem chcę się podzielić. Tu jest do pobrania, zapraszam! W kalendarzu są dodatkowe dwie nazwy miesiąca - zapomniana 'kazidroga', bo urocza!, i słowiański brzezień, który wciąż funkcjonuje w Czechach jako březen i ma tam… Continue reading marcowo