Uspokój sobie głowę.

Może czytaliście, pisałam ostatnio o tym, co jest naprawdę ważne. Pisała też ostatnio Marta odnośnie objawów za dużej ilości spraw na głowie i śmiałam tam stwierdzić, że staram się tego unikać. Otóż okazało się właśnie, świeżutko, że najwyraźniej staram się za słabo.

Albo za mocno.

Wiadomo nie od dziś, że za dużo stresu i przepracowanie szkodzą, prawda? Byłam jednak przekonana, że mi to nie grozi – okej, może mam sporo zajęć, ale inni mają więcej, więc to na pewno racjonalna, nieprzesadzona ilość. I, przede wszystkim, prawie zupełnie się nimi nie przejmuję.  Jestem przecież wyluzowanym kwiatem lotosu na gładkiej tafli jeziora. Oj, nowa praca, nowe obowiązki, fajnie byłoby dobrze wypaść, ale przecież nic aż tak specjalnego. Zupełnie się nie denerwuję, że mam akurat teraz dodatkowe zajęcia. I wcale nie jest mi przykro, że nie mam zrobionych zakupów, posprzątanego mieszkania i zrobionego obiadu. A, no i trening też porządnie nie zrobiony od dwóch tygodni, bo przecież ani czasu, ani siły. I jeszcze sprawy okołorodzinne. No hej, przecież to nic, standard.
I naprawdę, udało mi się zupełnie przekonać moją racjonalną stronę, że mnie to zupełnie nie męczy. Wcale się nie denerwuję. Wcale nie mam wyrzutów sumienia, że to przeze mnie wszystko się zawala, bo niewystarczająco ciężko haruję.
Nie zadziałało jednak na całą resztę psychicznej góry lodowej, mającej z racjonalnością niewiele wspólnego. Odbiło się ostrą, neurologiczną czkawką w piątkowy ranek w pracy.
No i co? Nie polecam nikomu. Możesz myśleć, że przecież Cię to nie dotyczy, bo czytasz lajfstajlowe blogi, psychologiczne artykuły, i w końcu – masz głowę na karku. Ale jak to jest, tak serio – w środku wszystko okej? Zrób rachunek sumienia. Godzisz się ze sobą, czy tylko odwracasz wzrok z lekkim niesmakiem, jak od kogoś, kto się brudzi przy jedzeniu, i wrzucasz w podświadomość? Nie obudzisz się dopiero, kiedy Twój mózg obuchem uświadomi Ci wady Twojego systemu?

Kulę trochę ogon, kładę uszy po sobie i zaglądam niepewnie do wewnątrz. Czas ten system przeinstalować.

Skup się, Dziewczę. Uspokój sobie głowę od środka.

Ty też, który to czytasz.

P.S. Zamówiłam matę do jogi!

Reklamy

7 thoughts on “Uspokój sobie głowę.

  1. Mam nadzieję, że już czujesz się nieco lepiej i że odpoczęłaś przez weekend. Twój organizm zaczął już upominać się o odpoczynek i nie miej do siebie o to żalu – myślę, że każdy z nas ma prawo do takich wyborów, które pozwolą mu być szczęśliwym i spokojnym. Nie można się starać przez cały czas, tym bardziej że nie na wszystko masz wpływ. Trzymam kciuki, żeby głowa się uspokoiła i uspokoiło też to, co dookoła Ciebie.

    Dziękuję za link do mojego bloga. 🙂

    Lubię to

    1. Dziękuję strasznie! Trochę lepiej, chociaż już się trochę przejęłam, że przecież tyle mam rzeczy, a bezczelnie odpoczywam – ale staram się to odsuwać ;). No właśnie, i to tak jest, że się z tym zgadzam i to rozumiem, a potem takie rzeczy! Unikanie żalu wcale nie jest takie łatwe, jak mi się zdawało.
      Miłego, bezstresowego tygodnia!

      Lubię to

  2. Joga jest super!
    Warto się wsłuchać we własne ciało – czasami sami sobie wmawiamy, że jest wszystko okej, a głowa boli, żołądek się zaciska i nasz organizm sam nam próbuje zwrócić uwagę, że coś nie jest do końca tak, jak powinno.
    Z tym, że ciężko się wsłuchać w siebie, jak się śpieszymy i nam się wydaje, że wiemy lepiej (sama się na tym łapię). Ale próbować warto.

    Lubię to

    1. Tak sobie myślę właśnie. Sprawdzałam parę razy jakimiś łatwymi sekwencjami, ale nie miałam takiej pro maty, tylko podłogę – ewentualnie karimatę i nie było super wygodnie. A może mogłabyś mi polecić jakieś np. kanały na YT albo książki? Byłabym bardzo wdzięczna!
      Oj ciężko w tym pośpiechu… a tak się staram go unikać! Warto, słuchajmy swoich środków 🙂 Powiedziałabym, że to takie zadanie na najbliższe miesiące (bo potem wchodzi w nawyk i jest łatwiej, prawda? Prawda?), ale nie wiem, czy to właściwa nazwa na szukanie spokoju. Pozdrawiam!

      Lubię to

      1. Absolutnie kocham Yoga with Adriene. Zwłaszcza, że nie ma filmiki różnej długości i trzydziestodniowe wyzwania, które mnie motywują do robienia czegoś codziennie. 😀

        Co do słuchania siebie to ci powiem, że na początku szło mi fatalnie – zauważałam korelację między nadmiarem obowiązków i brakiem energii dopiero jak mi je pokazał ktoś palcem. Także teraz jest już zdecydowanie łatwiej i jak mam jakieś stresy to wciąż je przeżywam dosyć mocno, ale bez poczucia, że cały świat wali mi się na głowę. Postęp jest 😀

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s